Socjologia mody


Agnieszka Sikora

Rytuały klasy próżniaczej



Na 5th Avenue w Nowym Jorku ma się nieodparte wrażenie, że dookoła nas trwa przedstawienie. Głównymi aktorami są nowojorscy bogacze. Można ich nazwać manhattańską elitą.

To klasa próżniacza w veblenowskim rozumieniu. Zamożni biznesmeni, gwiazdy pop-kultury czy rekiny finansjery tworzą tę grupę. Podstawowe dekoracje sceniczne stanowią butiki światowych dyktatorów mody. Nie ma liczącego się projektanta mody, który nie miałby swojego sklepu na Manhattanie, byłaby to strata dla niego, nie dla miejsca. Jeśli projektant kolekcji "ready-to-wear" nie ma butiku w centrum Nowego Jorku, to znaczy, że rzeczy, które oferuje wcale nie są ważne w świecie mody.





Na 5th Avenue można zobaczyć jakie produkty przyciągają zainteresowanie elity. Odrębną zbiorowość tworzą sprzedawcy, pracownicy butików. Reszta to tło, turyści, ludzie pracujący w Nowym Jorku, dekoracje poboczne stanowią małe sklepiki i restauracyjki. Przy szerokiej i długiej alei stoi nie tylko jeden butik, takich sław świata mody jak Calvin Klein, Chanel, Dolce&Gabbana, Sonia Rykiel. Spotkać można co najmniej dwa, trzy, czasami nawet i więcej sklepów tych samych projektantów. Nasuwa się pytanie po co? Być może po to, by wybrednych klientów nie zmuszać do długich poszukiwań, ulice Manhattanu znane są ze swojej długości, i by w ich trakcie nie zdecydowali się oni na zakup gdzie indziej, bo to byłaby już strata, i to duża. Luksusowe butiki to sceny teatru, na deskach , którego codziennie rozgrywa się sztuka pt. "Zakupy". Nie są to przestrzenie, które byłyby przepełnione, wręcz przeciwnie, nie jednokrotnie jest tam więcej pracowników niż kupujących lub oglądających.
Klient jest oczekiwany. Drzwi do najznakomitszych butików mody są najczęciej otwarte , a sprzedawcy gotowi do spełniania każdej zachcianki kupującego. A jeśli spotyka się drzwi zamknięte, to za nimi czeka ktoś z obsługi i po to by gdy tylko zobaczy potencjalnego klienta otworzyć je z pełnym ceremoniałem.





Wystawy butików też są ważnym elementem. Muszą być oryginalne, muszą przyciągać, szokować, wyrażać wizerunek założony i realizowany przez projektanta i jego dom mody. Nie ma mowy zakazach, że czegoś wnieść do sklepu nie można: loda, napoju, psa - to byłyby nie wybaczalny błąd właciciela butiku. Aktorom nowojorskiej sceny się nie rozkazuje, to oni mają władzę , bo mają wielkie sumy dolarów na swoich kontach i mogą je wydać włanie w tym miejscu jeli zechcą. Tu realizuje się najlepiej zasada: klient nasz Pan!





Dla kupujących każdy szczegół jest ważnym elementem rytuału obnoszenia się ze swoim bogactwem, zaznaczania przynależnoci do klasy próżniaczej. Ważną częścią fasady osobistej jest odpowiedni strój, wybierającego się na zakupy w tym miejscu świata. Nie można mieć na sobie ubrania, które nie miałoby dobrej metki. Nie chodzi o to by kolorystycznie pasowało, by było ubiór był ładny pod względem estetycznym, czy bardzo wygody. To co się nosi ma być znaczące i wyraziste. Nie zawsze jest to elegancki męski garnitur lub szykowny kobiecy kostium, może być też na sportowo, byleby w dobrym guście, czyli takim, który jest aprobowany w manhattańskiej elicie. Ważne są również szczegóły takie jak: kapelusz, czapka, torebka, szal, zegarek, ich kształt i odpowiedni układ kolorów.





Rekwizytem w scenicznej grze może być też pies. Ale wybór psa również nie jest przypadkowy, nie może nim być zwykły kundelek. Pies musi być rasowy, bez żadnych wątpliwoci, kundel przecież nie pasowałby do wystroju. Sympatyczne spaniele, energiczne teriery oraz towarzyskie retrivery to przyjaciele manhatańskiej elity.





W odpowiednim stroju przedstawiciele klasy próżniaczej przemierzają ulice Manhattanu, bez pośpiechu czy zbędnej nerwowości. Nie czujś się skrępowani , nawet tym, że kto robi im zdjęcia , bo to dobry znak. Bogactwo i oryginalność zostały zauważone. Im więcej toreb w ręce tym lepiej, bo to nie tylko znak udanych zakupów, ale przede wszystkim zawartśoci portfela. Każdy projektant ma swoje logo i takie też jest na torbie, którą dostaje się w czasie robienia zakupów. Logo bywa różne , małe, duże , przykuwające oko, czy subtelnie ukryte , nie ma to znaczenia dla wytrawnych klientów, identyfikacja nie stanowi problemu. Metka, niektórym nie wiele mówi, ale dla klasy próżniaczej, która powstała i wciąż się legitymizuje na Manhattanie, jest symbolem niezwykle znaczącym. Staje się oznaką prestiżu.





W świecie manhattańskiej elity znaczące jest, ile się kupiło, gdzie, jak się jest ubranym i kto jest towarzyszem podczas zakupów i czy jedzie się na nie zwykłą żółta nowojorską taksówką, czy może hotelową limuzyną. Ulice Manhattanu są pełne luksusowych samochodów. Po takim trudzie zakupów, można wynająć pokój w jednym z hoteli, najlepiej oczywiście na ulicy pomiędzy 5th Avenue a Madison Avenue i od strony Central Park. Czy zjeść lunch w restauracji, na którejś z tych ulic, gdzie za posiłek płaci się cenę równą ceny biletu samolotowego z San Francisco do Nowego Yorku i z powrotem. Nie jest bez znaczenia gdzie się je i z kim, wybór lokalu jest ważny zwłaszcza w lecie, kiedy siedząc na zewnątrz emanuje się swoją zamożnością.









Jest to ciekawe doświadczenie, gdy jako turysta przemierza się ulice Manhattanu i widzi się ludzi, którzy uczynili z robienia zakupów swoisty rytuał. Czynność ta stała się czymś koniecznym, niezbędnym w życiu bogaczy i to nie tylko tych, który mieszkają na Manhattanie, ale i tych przyjeżdżających z całego świata do Nowego Jorku, tylko po to i aż po to, by uczestniczyć w tej osobliwej, a wydawać by się mogło jakże prozaicznej czynności jaką są zakupy. Zakupy celebrowane przez najbogatszych ludzi świata. A może to po prostu nieodzowna częć życia manhattańskiej elity, która stała się warunkiem sine qua non grupowej przynależności.