Socjologia mody


Wojciech Święs

Buntownicy i konformiści



"Niegrzeczni" i "normalsi" to dwa typy fasady osobistej wśród młodych historyków.

     Pierwsi w swoim zachowaniu i wyglądzie podkreślają przywiązanie do postaw buntowniczych. Lekceważą studia, nie chcą się uczyć. Na uczelnie przychodzą ubrani na czarno, a na plecach mają wojskowe plecaki. Druga grupa skupia osoby nie wyróżniające się w tłumie. Studiując historie są zwykłymi rzemieślnikami, nie fascynują się tym przedmiotem. Chcą uzyskać dyplom.
     "Niegrzeczni" to chłopcy, którzy noszą głównie długie włosy. Jeśli chodzi o ubranie, to wkładają na siebie czarne koszulki z wizerunkami ulubionych zespołów, a na ramionach noszą charakterystyczne, zielone plecaki z różnymi emblematami. Poza naszywkami z logo zespołów noszą aplikacje z wizerunkiem przekreślonej swastyki, znakiem anarchii, "pacywą" itp., a ostatnio widziałem nawet naszywkę z przekreślonym kaczorem i napisem "kaczki na taczki". Mają na sobie spodnie - bojówki, w najgorszym wypadku dżinsy, obowiązkowo czarne. W ich stroju występuje wiele elementów zaczerpniętych z ubiorów wojskowych: koszulki czy spodnie w barwach ochronnych, ciężkie wojskowe buty oraz inne dodatki, rzadziej spotykane, jak fragment kolczugi na plecaku.





     Do grupy "niegrzecznych" zaliczają się przede wszystkim osoby mające dość lekceważący stosunek do studiów. Jest to pewien paradoks, gdyż to właśnie one najczęściej wymieniają historię pośród swoich zainteresowań. Jak to wytłumaczyć? Zdecydowana większość z nich interesuje się historią II wojny światowej lub historią średniowiecza. Program nauczania na pierwszym roku historii obejmuje natomiast czasy starożytne. Zainteresowanie tymi konkretnymi okresami pociąga za sobą kolejne fascynacje - często modelarstwo, mitologię plemion wczesnośredniowiecznych (Celtów, Wikingów). Z preferowanym typem ubioru zazębia się bardzo często wymieniana wśród zainteresowań historia wojskowości, a także bardziej ogólnie - militaria. Część osób przynależy do grup rekonstrukcji historycznej a przede wszystkim do coraz bardziej popularnych bractw rycerskich. Często powtarzające się, nie związane z historią, zainteresowania tych osób to gra na instrumencie muzycznym. Studenci "niegrzeczni" wymieniali "standardowe zainteresowania". To pojęcie oznaczało muzykę (poza rockiem, wymieniono jazz, muzykę poważną, a nawet marsze wojskowe), film, książki i sport. Bardzo rzadko wskazywano na Internet lub gry komputerowe. Grupa studentów historii, której określiłem mianem "niegrzecznych" spotyka się po zajęciach. Daje się zauważyć dystans między tą zbiorowością studentów a studentkami.





Swobodne, nieskrępowane, towarzyskie zachowanie studentów reprezentujących fasadę "niegrzecznych" zanika, kiedy kontaktują się ze studentami, w których stylu życia można dostrzec inną dominującą wśród młodych historyków fasadę - "normalsa".
     Od "niegrzecznych" rzadko kiedy można poczuć zapach dezodorantu czy kremu po goleniu. Mają oni skłonność do obnoszenia się z kilkudniowym zarostem. "Niegrzeczni" starannie kompletują swój strój. dla kogoś kto sam się tak nie ubiera, tajemnicą jest fakt, że koszulki undergroundowych zespołów są bardzo trudno dostępne, a wykonanie nawet tak niewielkiego fragmentu kolczugi, która staje się później elementem współczesnego stroju wymaga wiele godzin pracy i jest bardzo kosztownym hobby.
     Fasada "normalsów" to wizerunek dominujący. Tę grupę tworzą osoby ubrane zgodnie z powszechnie występującymi w społeczeństwie polskim wzorami. Do takich osób przysiadają się ludzie w autobusach, ochroniarze w sklepach nie spoglądają na nich podejrzliwie informując zarazem przez krótkofalówkę swoich kolegów o potencjalnym niebezpieczeństwie. "Normalsi" ubierają się w blue jeans, czy w sztruks koloru niebieskiego lub rzadziej czarnego. Obowiązuje to zarówno chłopców jak i dziewczyn. Noszą również granatowe i czarne bluzy lub ciemny sweter. Generalnie rzecz ujmując dla "normalsów" charakterystyczne jest ubieranie się w ciemne tkaniny.
     Studentki historii nakładają na siebie subtelny makijaż i używają dyskretnej biżuterii. Ubierają się w niebieskie dżinsy. Nie przychodzą na zajęcia w spódnicach. Fryzury dziewczyn odbiegają od najmodniejszych trendów. Obowiązują włosy koloru naturalnego, studentki nie noszą kolorowych pasemek. Brak jest fryzur "na chłopaka". Najkrótsze fryzury dziewczyn sięgają do połowy szyi.
     Wydaje się, że studentki i studenci historii nie przywiązują przesadnej uwagi do marek ubrań czy butów. Dominują raczej buty zamszowe oraz adidasy stylizowane na buty górskie. Buty górskie na nogach młodych historyków w murach uczelni to nowy element, który znajduje naśladownictwo w zachowaniach wielu osób. Widać, że jest to obuwie wysokiej jakości. Osoby podkreślające swoje zainteresowanie turystyką górską i sportem noszą buty zamszowe i nie podkreślają żadnym z elementów ubioru swojego hobby.





     Wśród pasji studentów historii można doszukać się bogatej palety zainteresowań. Wymieniają grę na instrumentach, fascynację grami komputerowymi, zaangażowanie w tworzenie grafiki komputerowej, trening Aikido, czy wreszcie zauroczenie Japonią i gromadzenie wiadomości o wulkanach. Studenci nie wymienili, że interesuje ich historia. Sądzę, że studiują ten kierunek w dużej mierze dzięki przypadkowi. Historia? Totalna pomyłka - śmieje się dziewczyna zagadnięta o zainteresowanie kierunkiem, który studiuje. Nawet jeśli ktoś nieśmiało wybąka - Książki poświęcone II wojnie światowej - to jest to dopiero szary koniec listy zainteresowań. Kilka osób spośród "normalsów" z pierwszego roku historii interesuje się polityką. Wśród nich dwie są laureatami ogólnopolskich olimpiad wiedzy o Unii Europejskiej. Na organizowane przez Koło Naukowe Politologów wykłady ze sławnymi politykami przychodzi pokaźna gromadka historyków. Studenci deklarują ogólne zainteresowania, które podsumowuje określenie "miszmasz". Skupiają swoją uwagę na szeroko pojętej kulturze artystycznej - filmach, literaturze, muzyce. Dodatkowo wymieniają również sport wśród swoich zainteresowań. Schludny ubiór większości studentów i studentek historii podkreśla, że mamy do czynienia z kimś kto pracuje umysłowo, a nie fizycznie.
     W Instytucie Historii można spotkać też młodych ludzi, którzy swoim wyglądem manifestują duży dystans wobec norm ubioru przyjętych przez innych. Dla mnie takim pozytywnym dewiantem jest chłopak, który poszedł na historię tylko i wyłącznie dla własnej potrzeby samorealizacji. Nie musiał, bo dostał się również na Wydział Prawa, gdzie również studiuje. Swoje historyczne zainteresowania i gorący patriotyzm manifestuje przez jedyną w swoim rodzaju fryzurę, przypominającą wygląd polskiego szlachcica. Zwykł również chodzić w koszulce z orłem i napisem "Wielka Rzeczpospolita". Działa w jednym ze stowarzyszeń, które propaguje wzory patriotyczne. Nosi ciemne ubrania, często zakłada czarne bojówki. Ma bardzo poważny stosunek do akademickich obowiązków. Chłopak ten jest odosobniony w grupie, ale wydaje mi się, że wśród studentów z innych lat studiów historii można dostrzec podobne w treści zachowania dewiacjne. Osoby te nie tworzą jednak widocznej grupy.